Reklama
Z danych Komisji Europejskiej wynika, że 20 proc. rozwodów w Unii Europejskiej dotyczy par mieszkających w innym kraju UE niż kraj, z którego pochodzą lub par, w których małżonkowie pochodzą z różnych krajów UE. W aktualnym stanie prawnym nie ma jednoznacznych uregulowań prawo jakiego kraju powinno zostać zastosowane w przypadku rozwodu.
Utworzenie wzmocnionej współpracy to wyjście awaryjne z patowej sytuacji, jaka nastąpiła przed kilkoma miesiącami po zablokowaniu porozumienia przez Szwecję. Wcześniej przez dwa lata państwa unijne próbowały przyjąć rozporządzenie stwierdzające, jakie prawo powinno być stosowane w przypadku małżeństw mieszkających zagranicą lub małżonków pochodzących z różnych krajów UE. Komisja Europejska proponowała wówczas, by w takich wypadkach dać małżonkom możliwość wyboru prawa. Sprzeciw Sztokholmu uniemożliwił przyjęcie nowych regulacji prawnych, gdyż w zakresie prawa rodzinnego w UE obowiązuje jednomyślność.
Zgodnie Traktatem z Nicei, który umożliwia utworzenie wzmocnionej współpracy, warunkiem jej zawiązania jest akces co najmniej ośmiu państw członkowskich UE oraz zgoda Rady UE podjęta kwalifikowaną większością głosów. Do tej pory państwa unijne jeszcze ani razu nie skorzystały z tego instrumentu prawnego.
W razie utworzenia wzmocnionej współpracy Komisja Europejska będzie musiała przygotować nową propozycję rozporządzenia. Później będzie musiało ono zostać zaakceptowane przez Radę UE i skonsultowane z Parlamentem Europejskim.
Wzmocniona współpraca nie będzie oznaczać harmonizacji prawa rodzinnego w całej UE. Nowe przepisy dotyczyłyby tylko grupy państw w nią zaangażowanych. (t)










