Reklama
Większość dwóch trzecich w węgierskim parlamencie liczącym 386 deputowanych wynosi 258 mandatów. Fidesz będzie miał 263 trzech posłów, dzięki czemu będzie mógł samodzielnie dokonywać zmiany konstytucji. 59 posłów wprowadzili Socjaliści, którzy ponieśli w wyborach sromotną klęskę.
Socjalisci zostali najprawdodobniej ukarani przez wyborców za ich chaotyczne rządy, reformy z doskoku i wywołane przez nich skandale korupcyjne. Ich rządzący od 2004 r. premier Ferenc Gyurcsany musiał przed rokiem podać się do dymisji ze względu na utratę swojej wiarygodności
Nowością w parlamencie jest licząca 47 mandatów frakcja skrajnie prawicowej partii Ruch na rzecz Lepszych Węgier (Jobbik), która dzięki retoryce nienawiści wobec Romów i elit politycznych zebrała głosy wielu niezadowolonych.
16 deputowanych będzie miał Ruch społeczny Chcemy Innej Polityki (LMP) będzie miał 16 swoich przedstawicieli w Zgromadzeniu. Do parlamentu dostał się również jeden kandydat niezależny.
Centroprawica zamierza skorzystać ze swej parlamentarnej siły i wprowadzić zmiany w prawie prasowym i prawie do strajku. W planach Fideszu jest też zmniejszenie o połowę liczby posłów i radnych w radach miejskich. Partia zamierza również ułatwić uzyskanie podwójnego obywatelstwa Węgrom mieszkającym w sąsiednich krajach.
W wyniku wyborów do historii przeszło prawicowo liberalne Węgierskie Forum Demokratyczne (MDF) i liberalny Związek Wolnych Demokratów (SZDSZ), które jako główni aktorzy demokratycznego przełomu sprzed 20 lat od tego czasu w każdej kadencji dysponowały własną frakcją w parlamencie. (tmw)











