Reklama
Wyliczenie przeprowadzono przyjmując, że nasi eurodeputowani jeżdżą do Brukseli lub Strasburga raz w tygodniu i spędzają tam dwa dni; że zbyt często nie jeżdżą w delegacje i raczej nie ruszają się poza obszar UE, a także, że mają dwa miesiące wakacji w roku.
Przy tych założeniach, statystyczny polski europoseł, oprócz gołej pensji - czyli 126 tys. euro w trakcie pięcioletniej kadencji - kosztował dodatkowo 426 tys. euro.
Od nowej kadencji Parlament Europejski będzie wypłacał swoim posłom jednakowe diety: 7 tys. 665 euro uposażenia brutto (ponad 36 tys. zł) miesięcznie.
Dla Polaków oznacza to sporą podwyżkę: ponad trzy razy więcej (o około 5,5 tys. euro miesięcznie). Teraz polski europoseł dostaje 2,1 tys. euro, czyli ponad 10 tys. zł, diety z Kancelarii Sejmu i jest to jedyny dochód, który musi wykazać i opodatkować.
Przy 50 mandatach w nowym rozdaniu ta podwyżka daje niemal 23 mln euro na same pensje.
Najwięcej stracą ci, którzy dotychczas dostawali najwięcej, czyli Włosi - mieli bowiem 13 tys. euro miesięcznie - ponad 60 tys. zł. (żeby uzyskać ich zgodę na zmianę zasad wynagrodzenia ustalono, że włoscy europosłowie obecnej kadencji, którzy zostaną ponownie wybrani, zachowają swoje dochody przez kolejne pięć lat).
Mniej stracą na tej zmianie np. Francuzi (teraz zarabiają niecałe 6 tys. euro), czy Niemcy (ponad 7 tys. euro).
Najwięcej zyskają Estończycy, Litwini i Łotysze, którzy teraz mają mniej niż 2 tys. euro.
Ponadto Parlament Europejski daje co miesiąc każdemu posłowi 4,2 tys euro na pensje pracowników i biura zagraniczne europosłów oraz na utrzymanie biur poselskich (rachunki telefoniczne i opłaty pocztowe, zakup, eksploatacja i konserwacja sprzętu komputerowego).
Europarlamentarzyści dostają też zwrot kosztów podróży (zwrot zostaje jednak zmniejszony o połowę tym, którzy bez usprawiedliwienia nie uczestniczą w połowie posiedzeń plenarnych w ciągu roku parlamentarnego - od września do sierpnia).
Zakładając, że dodatkowe koszty pozostaną na podobnym poziomie, to koszt utrzymania polskich europosłów wzrośnie po wyborach do 44,2 mln euro – szacuje Money.pl.
Parlament Europejski to instytucja liczącą 785 posłów, pracującą w 23 językach urzędowych (od 2007 r.). Jej budżet stanowi około jednego procenta ogólnego budżetu Unii Europejskiej i w tym roku zamknie się kwotą 1530 mln euro (w zeszłym było to 1 453 mln euro). Najwięcej, bo 44 proc. pochłania utrzymanie personelu, a europosłów dokładnie połowę tego (22 proc.).
Budżet PE rósł w ostatnich latach średnio o 5 proc. rocznie utrzymując się poniżej progu 20 proc. wydatków administracyjnych Unii Europejskiej (najwięcej kosztuje utrzymanie i działalność Komisji Europejskiej - jej budżet wynosi prawie 3,5 mld euro rocznie).
Wszyscy posłowie do PE tylko w ubiegłym roku kosztowali niemal 300 mln euro, co w całej kadencji daje w przybliżeniu 1,5 mld euro – wyliczył Money.pl. (bea)










