Reklama
Po tym jak estoński „członek-założyciel” Libertasu Igor Grazin zdementował informacje o swoim członkostwie w grupie przeciwników Traktatu z Lizbony, teraz także jego bułgarski kolega, eurodeputowany Mincho Hristov, zaprzeczył, jakoby miał jakiekolwiek kontakty z tym projektem politycznym, który stara się obecnie o osiągnięcie statusu partii ogólnoeuropejskiej.
Mincho Hristov Kuminev, który sam o sobie mówi, że występuje przeciwko establishmentowi, został wybrany do parlamentu w 2005 roku jako poseł nacjonalistycznej partii Ataka. Opuścił jednak swoją partię krótko po wyborach, pozostał posłem niezależnym i aktywnie angażuje sie w działania związane z walką z korupcją. Na wniosku w sprawie rejestracji Libertasu widnieje jego nazwisko.
Hristov kategorycznie zaprzecza, aby dawał swoją zgodę na przyjęcie w poczet członków ugrupowania. „Nigdy i w żadnych okolicznościach nie próbowałem zostać członkiem tej partii”, wyjaśnia Hristov w rozmowie z EurActiv.
Jak twierdzi, jego jedynym kontaktem z Libertasem był duński poseł Parlamentu Europejskiego Jens-Peter Bonde, przewodniczący Grupy Niepodległość/Demokracja. Podkreślił jednak, że jego kontakt z Bondem miał całkowicie inny kontekst i odbył się podczas wspólnej konferencji prasowej w Sofii, która zorganizowana została przez bułgarską organizację pozarządową w sprawie afery korupcyjnej przy zakupie bułgarskich lasów.
„Nigdy nie postawiłem tam swojej stopy”, odpowiedział Hristov na pytanie, czy uczestniczył w spotkaniu prominentnych eurosceptyków z całej Unii Europejskiej, które odbyło się 12 listopada i w którym udział wziął krytyczny wobec UE czeski prezydent Vaclav Klaus. Podczas tego spotkania miało dojśc do powstania grupy Libertas.
Bułgarski poseł zamierza sprawdzić, czy ktoś nie podrobił jego podpisu pod wnioskiem w prawie rejestracji grupy Libertas. (tmw)
Aby przeczytać pełną treść wywiadu, kliknij tutaj.







