Reklama
Czechy są jedynym krajem Unii Europejskiej, w którym parlament nie głosował jeszcze nad traktatem reformującym Wspólnotę. Tymczasem już 1 stycznia przyszłego roku Czechy przejmą od Francji przewodnictwo w UE.
O zwołanie nadzwyczajnej sesji parlamentu wystąpiła opozycyjna socjaldemokracja. Propozycję odłożenie debaty do lutego złożyła natomiast współrządząca Obywatelska Partia Demokratyczna premiera Mirka Topolanka. Jej przedstawiciele uważają bowiem, że po uznaniu traktatu za zgodny z konstytucją, komisjom parlamentarnym potrzebny jest czas na rozpatrzenie problemów związanych z procesem ratyfikacji.
Opozycja w obawie, że Traktat może zostać odrzucony w głosowaniu, zgodziła się z argumentami prawicy. Jej deputowani uzależniają przyjęcie dokumentu od zatwierdzenia umowy w sprawie budowy elementów tarczy antyrakietowej.
Tymczasem Socjaldemokracja nie chce tarczy i odwleka debatę w tej sprawie. Premier uważa, że tragedii nie będzie, jeśli głosowania w obu sprawach odbędą się w przyszłym roku. Argumentuje, że jesienią może zostać powtórzone referendum w Irlandii.
Irlandia jest to jedynym państwem UE, którego obywatele odrzucili Traktat w referendum, wymaganym w tym przypadku przez konstytucję tego kraju.
Procedura ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego została zakończona już w 25 z 27 krajów członkowskich UE; w Polsce i Niemczech czeka jeszcze na podpisy prezydentów. Żeby jednak mógł wejść w życie, musi zostać przyjęty w całej UE. (bea)











