Reklama
Szef klubu Lewicy, Wojciech Olejniczak, uważa, że winna tej sytuacji jest PO, która nie zdołała przybliżyć Unii obywatelom. Poza tym, twierdzi Olejniczak w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, niska frekwencja jest na rękę Platformie. W debacie zorganizowanej niedawno na Uniwersytecie Gdańskim wzięło udział dziewięć osób, z czego cztery osoby to kandydaci na europosłów… Socjolog, prof. Brunon Synak, mówił na łamach „Gazety Wyborczej”, że zainteresowanie eurowyborami wśród jego studentów jest nawet mniejsze niż średnia krajowa.
Wątpliwe, by dotarły do nich apele Lecha Kaczyńskiego czy Bronisława Komorowskiego. Prezydent Kaczyński podkreśla, że wybory do Parlamentu Europejskiego będą prawie tak samo ważne jak te historyczne, sprzed 20 lat. Marszałek Sejmu uważa natomiast, że Polska powinna dać UE dobry przykład, gdyż nasz kraj jest dla Unii źródłem nadziei.
„Kształt Europy zależy w dużej mierze od naszego zaangażowania, głosu i obecności” – zachęca do wyborów arcybiskup Józef Życiński z Lublina. Kościół, podobnie jak w latach ubiegłych, przypomina wiernym o pójściu do urn, o spełnieniu swojego obywatelskiego obowiązku. Tylko niektórzy przedstawiciel kleru, na przykład w Radiu Maryja, nawołują do głosowania zgodnie ze światopoglądem katolickim.
Cała kampania przed tymi drugimi już w historii Polski wyborami sprawia dość mizerne wrażenie. Owszem, w telewizji odbywają się debaty między kandydatami lub przedstawicielami partyjnymi, ale – nadal – nikt nie znalazł sposobu, jak zainteresować Europą. Jak sprawić, byśmy się z tym projektem utożsamiali i za jego przebieg brali symboliczną odpowiedzialność przy urnie.
Tym niemniej, jak wynika z tego samego badania TNS, Polacy pozostają w Unii społeczeństwem najbardziej proeuropejskim (61 proc. poparcia). Dobre choć to. 










