Visegrad EU portals : EurActiv.pl | EurActiv.hu | EurActiv.cz | EurActiv.sk |
Logo EurActiv.sk
  • O nas
  • Newsletter

Reklama

Buzek czy Mauro - okaże się w lipcu

fot. Parlament Europejski

19.06.2009
Czwartkowe rozmowy premierów Polski i Włoch Donalda Tuska i Silvio Berlusconiego nie rozstrzygnęły kwestii obsady funkcji przewodniczącego Parlamentu Europejskiego – żaden z nich nie wycofał swojego kandydata.

Reklama

„Zostaliśmy przy swoich stanowiskach. Silvio Berlusconi poinformował, że takie jest stanowisko jego partii i innego zająć nie może. Po męsku powiedzieliśmy sobie, że przystąpimy w takim razie do procedury głosowania na kongresie” – cytuje Tuska gazeta.pl.  Premier dodał, że determinacja polski „wydaje się większa”.

Spotkanie premierów, które odbyło się tuż przed rozpoczęciem szczytu UE, opóźniło się o półtorej godziny, bo spóźniła się włoska delegacja. Berlusconi uczestniczył bowiem w ważnych rozmowach ze związkowcami z Fiata.

W rozmowach premierów Polski i Włoch uczestniczyli także szefowie kancelarii premierów obu krajów, rzecznicy rządów, a także szef Europejskiej Partii Ludowej Wilfried Martens i przewodniczący grupy chadeków Joseph Daul. Ci dwaj ostatni próbowali skłonić któregoś z premierów do wycofania swojego kandydata, żeby uniknąć wyborów, które pociągną za sobą podział wewnątrz frakcji.

Ponieważ jednak to się im nie udało, to dopiero wybory na kongresie chadeckiej grupy politycznej - który ma się odbyć 7 lipca - zdecydują, czy szefem PE zostanie Jerzy Buzek czy Mario Mauro. Chyba, że do tego czasu któryś z kandydatów się wycofa.

Polski rząd nie zamierza jednak rezygnować i liczy, że zrobią to Włosi. Berlusconi zachwalał tymczasem swego kandydata podkreślając, że ten jest dobrym katolikiem. Martens zwrócił natomiast uwagę, że premier Włoch nie powinien używać takiego argumentu, gdyż – jak powiedział - zagorzały katolik, to żadna przewaga nad protestantem.

Wydaje się, że polski kandydat ma w EPL większe poparcie. Z nieoficjalnych informacji, jakie podała w czwartek korespondentka radia RMF FM wynika bowiem, że za Buzkiem mają zagłosować m.in. niezdecydowani dotychczas Francuzi. Niemcy opowiedziały się za byłym szefem polskiego rządu już wcześniej.

Również prezydent Lech Kaczyński, który w czwartek po południu uczestniczył w unijnym szczycie,  ponownie zapewnił o swoim poparciu dla polskiego kandydata. „Zrobię wszystko, żeby premier Buzek został szefem Parlamentu Europejskiego” - zadeklarował na specjalnej konferencji prasowej.

Sam zainteresowany uważa natomiast, że trzeba dać czas polskiemu rządowi na wynegocjowanie najlepszego dla  Polski wariantu. „Mam absolutne przekonanie do tego, co rząd robi w tym zakresie, tym bardziej, że dzisiaj w Brukseli jest i pan prezydent, i pan premier, a więc najważniejsze osoby w państwie” – przytacza za PAP komentarz Buzka do czwartkowych rozmów polskiej delegacji gazeta.pl.

Były premier powiedział, że oczekuje teraz "dalszej przyjaznej rywalizacji o stanowisko przewodniczącego PE" i zapewnił, że dla niego każde rozwiązanie będzie dobre. Podkreślił też, że do kandydowania na szefa PE nie popycha go "głód stanowisk", ale świadomość, że obejmowanie przez Polaków ważnych stanowisk w UE leży w polskim interesie.

Funkcję szefa Parlamentu Europejskiego obejmie - na pierwsze 2 i 1/2 roku - przedstawiciel EPP-ED, największej frakcji w unijnym zgromadzeniu i to właśnie od chadeków zależy kto nim zostanie. Reszta europejskich polityków prawdopodobnie poprze ich decyzję. Martin Schulz, szef drugiej co do wielkości grupy politycznej - europejskich socjalistów (PES) - już zadeklarował, że chce, by jego grupa poparła wybór EPP-ED. Przedstawiciel tej frakcji będzie najprawdopodobniej szefem PE w drugiej połowie kadencji.  (bea)

© 2003-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone

Technologia i Design MONOGRAM Technologies

to_top