Reklama
Czerny – kontrowersyjny czeski artysta, zasłynął w 1999 roku, gdy aresztowano go za przemalowanie na różowo radzieckiego czołgu - pomnika w Pradze.
Już po otwarciu wystawy w Brukseli okazało się, że nazwiska pozostałych artystów, którzy mieli być przedstawicielami wszystkich państw członkowskich UE, zostały wymyślone.
Zgodnie z unijną tradycją, każda z prezydencji instaluje w budynku Justus Lipsius wystawę na czas trwania przewodnictwa danego kraju.
Instalacja umieszczona na ścianie jednego tego budynku Rady UE, a zamówiona przez czeską prezydencję, w założeniu ma wyśmiewać narodowe stereotypy i uprzedzenia krajów członkowskich.
Polska przedstawiona jest tam jako kartoflisko, na którym stoją księża z tęczową, gejowską flagą w pozie żołnierzy ze zdjęcia z 1945 roku, zatykających flagę USA po zdobyciu japońskiej wyspy Iwo Jima. Autor, wymyślony Leszek Hirszenberg, wyjaśniał, że jest to „surrealistyczna wizja połączenia tego, czego nie da się połączyć".
Według Radia Zet, pomysł przedstawienia Polski w ten sposób, nie jest jednak pomysłem Czernego. Współpracowali bowiem przy nim dwaj jego przyjaciele z Polski: artysta i znany dziennikarz. Czerny nie chce zdradzić ich nazwisk. Ale zarzeka się, że nikogo nie chciał wystawą obrazić.
Inne kraje nie zostały potraktowane bardziej łaskawie. Na przykład Bułgaria w tej, uruchomionej w czwartek instalacji, to wielka prymitywna, turecka toaleta; Niemcy - same autostrady, w dodatku układające się w kształt podobny do swastyki; Szwecja, to szczelnie zapakowany, beżowy i płaski karton z Ikei, a Francja – jeden wielki strajk. Wielkiej Brytanii w ogóle nie ma, co ma symbolizować jej rolę w UE. Czerny nie oszczędził także własnego kraju – eurosceptyczny prezydent Vaclav Klaus wypowiada irytujące europejskich polityków kwestie.
Jedni uważają, że to skandal, dla innych jest to typowy czeski żart. Bułgaria nawet oficjalnie zażądała usunięcia instalacji.
Rząd Czech przeprasza urażonych i podkreśla, że w umowie, którą podpisano z Davidem Czernym wyraźnie określono, że ma to być wspólny projekt twórców z 27 krajów Unii. Czesi podkreślają, że to artysta ponosi pełną odpowiedzialność za wystawę i zapowiadają wyciągnięcie wobec niego konsekwencji. Obiecują też usunięcie tych wszystkich elementów wystawy, których usunięcia będą się domagać urażone państwa.
On sam, i dwaj jego główni współpracownicy: Kristof Kintera i Tomas Pospiszyl przeprosili premiera Czech Mirka Topolanka i innych ministrów czeskiego rządu za wprowadzenie ich w błąd. W oświadczeniu zamieszczonym na swojej stronie internetowej artyści dodają, że nawet chcieli zaangażować dwudziestu siedmiu unijnych artystów w prace nad "Entropą", ale zabrakło im czasu i pieniędzy. Postanowili więc stworzyć fikcyjnych artystów, tworząc im nawet strony internetowe – informuje Onet za CNN.
Czerny zapewnił także, że zwróci 1,9 mln koron, które dostał na realizację zlecenia. Tłumaczy przy tym, że ta wystawa jest papierkiem lakmusowym - miała pokazać czy po latach zakazów mamy sami do siebie dystans i czy Stary Kontynent naprawdę jest zintegrowany, czy wciąż podzielony. (bea)










