Visegrad EU portals : EurActiv.pl | EurActiv.hu | EurActiv.cz | EurActiv.sk
Logo EurActiv.sk
  • O nas
  • Newsletter

Reklama

Obiecująca mobilizacja obywateli

10.05.2010
W dniu 6 maja o północy upłynął termin składania podpisów pod zgłoszeniami kandydatów na urząd Prezydenta RP. Pomimo wyjątkowo krótkiego czasu w PKW zgłosiło się aż 10 kandydatów. Nie sprawdziły się obawy, że nadzwyczajna sytuacja uniemożliwi zebranie wymaganych do rejestracji podpisów poparcia i doprowadzi do wyeliminowania większość rywali z wyścigu o fotel prezydencki. Przeciwnie, skala mobilizacji wyborców okazała się imponująca.

Żródło: Instytut Spraw Publicznych
Autor: Małgorzata Grabarek, Aleksandra Jackowska, Jarosław Zbieranek

Reklama

Konieczność rozpisania przyspieszonych wyborów prezydenckich w związku ze śmiercią głowy państwa w katastrofie pod Smoleńskiem sprawiła, że wszyscy potencjalni kandydaci na urząd prezydenta znaleźli się w niezwykle trudnym położeniu. Aby móc wystartować w wyborach, musieli w ciągu kilkunastu dni zgromadzić wymaganą przez prawo liczbę 100 000 podpisów. Pojawiły się obawy, że większość kandydatów nie zdoła ich zebrać. Groziłoby to zawężeniem pola wyboru jedynie do przedstawicieli największych formacji politycznych. W debacie publicznej podniosły się głosy nawołujące, by w obliczu tej nadzwyczajnej sytuacji zmienić procedurę zgłaszania kandydatów na urząd prezydencki. Pojawiły się postulaty zmniejszenia liczby wymaganych podpisów lub wydłużenia czasu na ich zebranie. Wymagałyby one jednak natychmiastowej zmiany konstytucji lub ustawy o wyborze Prezydenta RP. Szybko okazało się więc, że wprowadzenie w życie tych propozycji jest w praktyce nierealne. W gronie polityków, dziennikarzy i komentatorów wysuwano propozycje innych nieszablonowych rozwiązań – pojawiła się nawet koncepcja wystawienia tylko jednego, wspólnego kandydata.

Ostatecznie formalne zasady zgłaszania kandydatów pozostały bez zmian. Nadzwyczajne okoliczności doprowadziły jednak do wyjątkowej mobilizacji, zarówno po stronie polityków, jak i samych obywateli. Podpisy pod listami wyborczymi zbierały rzesze wolontariuszy. Do podpisywania list nawoływały media i osoby publiczne. Co ciekawe, pojawiały się także głosy wzywające obywateli do składania podpisów na różnych listach wyborczych, aby umożliwić start w wyborach jak największej liczbie kandydatów. Podkreślano, że taki podpis niekoniecznie musi oznaczać poparcie dla danego kandydata, jest jedynie zgodą na jego udział w wyścigu o fotel prezydencki. Podjęto nawet szereg „ekumenicznych” inicjatyw, jak na przykład w Bytomiu, gdzie w różnych punktach miasta zorganizowano możliwość podpisania się pod listami poparcia wszystkich kandydatów naraz.

Dzięki obywatelskiej mobilizacji zbieranie podpisów zakończyło się wielkim sukcesem. Akcja miała też swój istotny wymiar polityczny. Dla kandydujących w wyborach przedstawicieli mniej znaczących ugrupowań przekroczenie stutysięcznego progu było politycznym „być albo nie być”. Z kolei dla kandydatów prowadzących w rankingach rywalizacja wokół liczby zgromadzonych podpisów stała się okazją do pierwszej przedwyborczej próby sił. Choć PKW liczy jedynie pierwsze 100 000 podpisów niezbędnych do rejestracji, komitety robiły wszystko, co w ich mocy, by uzyskany wynik był jak najbardziej imponujący. Według deklaracji komitetów wyborczych pod kandydaturą Jarosława Kaczyńskiego podpisało się aż 1,65 mln osób, zaś start w wyborach Bronisława Komorowskiego poparło 769 tys. obywateli.

10 kandydatom udało się łącznie zebrać prawie 4 miliony podpisów. Kandydaci, którym nie udało się przekroczyć progu 100 000 podpisów, zebrali mimo tego w sumie kolejnych kilkaset tysięcy. Świadczy to o dużej skali obywatelskiej i politycznej mobilizacji. Wiele osób, świadomych nadzwyczajności sytuacji, dało wyraz swojemu zaangażowaniu w życie publiczne. Pozostaje mieć nadzieję, że ten obywatelski zapał nie wygaśnie i przełoży się na liczny udział Polaków w nadchodzących wyborach.

© 2003-2010 Wszelkie prawa zastrzeżone

Technologia i Design MONOGRAM Technologies

to_top